Test Audi S1 Sportback – mieszczuch z ADHD

Model S1 to najmniejsze Audi oznaczone wymownym symbolem na tle czerwonego prostokąta. Logo w tej formie używane jest przez markę od wielu lat, przez co nieodłącznie kojarzone jest z ekscytującymi wrażeniami z jazdy. Niewielkich rozmiarów hatchback nie dorównuje liczbą koni mechanicznych swoim większym braciom z rodziny S, ale wystarczy odbyć krótką przejażdżkę, aby przekonać się, że w pełni zasługuje na ten zobowiązujący emblemat. Niska masa, turbodoładowany silnik o pojemności dwóch litrów, manualna skrzynia biegów oraz napęd quattro – to części składowe auta, które bardzo szybko potrafi przenieść kierowcę do krainy motoryzacyjnego błogostanu.

Audi Sport Quattro S1

Audi Sport Quattro S1 z połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku to legenda rajdowej grupy B, a także amerykańskich wyścigów Pikes Peak. Samochód odnosił sukcesy dzięki potężnej mocy oraz rewolucyjnemu przeniesieniu napędu na cztery koła. Ręcznie wyprodukowano 214 egzemplarzy przeznaczonych do uæytkowania na drogach publicznych, ponieważ 200 sztuk było wymogiem koniecznym do uzyskania homologacji rajdowych mistrzostwach świata.

S1 Sportback to w aktualnej nomenklaturze marki wersja 5-drzwiowa. Samochód mierzy niespełna 4 metry długości, 1,9 metra szerokości wraz z lusterkami oraz 1,4 metra wysokości. Pomysł Audi na bryłę nadwozia małego hatchbacka zdecydowanie może się podobać. W przypadku mocnej odmiany designerzy zadbali o bardziej agresywną prezencję. Oprócz dwukolorowego lakierowania, uwagę zwraca przednia część karoserii, która obejmuje zmieniony zderzak i atrapę chłodnicy, a także nowe reflektory Xenon plus o ciekawym wzorze wewnątrz klosza.

Kolejnymi wyróżnikami są 5-ramienne felgi o średnicy 18 cali z oponami 225/35, które skrywają czerwone zaciski przednich tarcz hamulcowych z logo S1. Topową wersję da się również rozpoznać dzięki chromowanym obudowom lusterek bocznych, szerszym listwom progowym, dwóm podwójnym końcówkom układu wydechowego, przestylizowanym światłom tylnym w technologii LED oraz spoilerowi na klapie bagażnika.

 

Wzrok osoby wsiadającej do wnętrza przyciąga spłaszczona u dołu kierownica, sportowe fotele przednie ze zintegrowanymi zagłówkami, lewarek manualnej skrzyni biegów oraz tradycyjna dźwignia hamulca ręcznego. Rzut oka na pedały ze szczotkowanej stali szlachetnej, sportowe zegary oraz emblemat quattro na desce rozdzielczej upewnia kierowcę, że ma do czynienia z samochodem o nieprzeciętnych możliwościach. W dalszej kolejności zauważane są elementy bogatego wyposażenia, takie jak system nagłaśniający Bose Surround Sound, podgrzewane fotele, asystent parkowania, czy tempomat. W skład systemu MMI Navigation plus, oprócz oczywiście nawigacji satelitarnej, wchodzi twardy dysk, czytnik kart SDHC oraz złącze Bluetooth. Wnętrze utrzymane jest w ciemnej tonacji, a czerń na podsufitce nadaje eleganckiego charakteru. Kabinę rozświetlają srebrne elementy, jak na przykład okrągłe obramowania bardzo estetycznych nawiewów. Mocno profilowana kierownica obszyta jest skórą z kontrastowymi szwami, podobnie jak fotele, których tylne fragmenty mogą być polakierowane w kolorze fortepianowej czerni, bądź odpowiadającym barwie nadwozia.

 

Do wybudzania ze snu benzynowej jednostki TFSI o czterech cylindrach i dwóch litrach pojemności, służy przycisk zlokalizowany na desce rozdzielczej. Wydech przyjemnym burknięciem daje znać o gotowości do pracy 231 koni mechanicznych i 370 niutonometrów. Jeszcze przed wrzuceniem pierwszego z sześciu biegów i wyjechaniem z garażu podziemnego kilka razy musnąłem pedał gazu, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Palec instynktownie podążył na przełącznik drive select, który umiejscowiony jest na konsoli środkowej, zwróconej w kierunku kierowcy. Wybór padł na ustawienie dynamic, które dostosowuje pracę silnika, wydechu, elektromechanicznego układu kierowniczego oraz adaptacyjnych amortyzatorów. Na początek przełączyłem ESP w tryb sportowy. Kolejnym krokiem, po wstępnym zaznajomieniu się z samochodem, była jego pełna dezaktywacja. Napęd quattro katapultuje 1415-kilogramowe Audi S1 Sportback do 100 km/h w zaledwie 5,9 sekundy, a wskazówka prędkościomierza przestaje podnosić się przy 250 km/h. Przyspieszenie w tak małym samochodzie zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie, ale jeszcze więcej radości sprawiały mi szybko pokonywane zakręty. Mały rozstaw osi i odpychanie się z czterech kół pozwala na przyjemne zacieśnianie łuków. Układ przeniesienia napędu wykorzystuje sprzęgło wielopłytkowe, stale rozdzielające moc na obie osie. W zależności od przyczepności, napęd jest także selektywnie rozkładany na poszczególne koła.

 

Zawieszenie w S-jedynce jest twarde – i ze względu na osiągi, takie właśnie być powinno. Belkę skrętną z tyłu, która znalazła zastosowanie w A1, zastąpiono układem wielowahaczowym. Ponadto, dla poprawy stabilności zwiększono rozstaw tylnych kół. Z przodu natomiast wymieniono łożyska przegubów, w celu zneutralizowania nieprzewidzianych reakcji zawieszenia na szybkich zakrętach. W porównaniu z modelem podstawowym, nadwozie S1 znajduje się bliżej podłoża o 25 milimetrów. Znacznie poprawione osiągi spowodowały konieczność usprawnienia pracy hamulców. Nad poskromieniem hot-hatcha dzielnie pracują wentylowane tarcze, które z przodu mają średnicę aż 310 milimetrów, a także większa pompa hamulcowa.

 

 

Prowadzącemu z ciężką prawą stopą trudno będzie osiągnąć katalogowe wartości średniego zużycia paliwa. Według producenta auto z turbodoładowanym silnikiem 2,0 TFSI w cyklu miejskim spala około 9,2 litra benzyny na 100 km, na trasie 5,9, a średnio 7,1. Po mojej krótkiej i dynamicznej przejażdżce, w przeważającej większości w ruchu miejskim, komputer pokładowy wskazał średnie spalanie na poziomie przeszło 15 litrów. Przy agresywnej jeździe należy liczyć się z częstymi wizytami na stacji benzynowej, aby napełnić zaledwie 45-litrowy bak.

O czteroosobowej kabinie S1 nie można niestety powiedzieć, że jest przestronna. Dorośli współpasażerowie podróży będą mieli problem, aby zmieścić się na tylnej kanapie, a pojemność skromnego bagażnika to tylko 210 litrów.

Najmniejszy model sportowy w aktualnej gamie Audi sprawdzi się jako kolejny samochód w rodzinie, lub jako szybki środek transportu dla singli i par zamieszkujących miasta. Grupą odbiorców Audi S1 są zamożne osoby, które cenią oryginalność i uwielbiają adrenalinę w motoryzacyjnej postaci. Zainteresowani wejściem w posiadanie małego kompaktu klasy premium, muszą przygotować się na wydatek minimum 132 tysięcy złotych. Bogato wyposażony egzemplarz testowy wyceniony został na 181 620 złotych. To bardzo dużo, bowiem za taką kwotę można kupić znacznie bardziej prestiżowe Audi A6…

Audi S1 Sportback – dane techniczne:

Silnik: benzynowy, turbodoładowany, R4 16V, 1984 cm3
Moc maks.: 231 KM@6000 obr./min
Maks. moment obr.: 370 Nm@1600-3000 obr./min
Skrzynia biegów: manualna, 6-biegowa
Prędkość maks.: 250 km/h
0-100 km/h: 5,9 s
Napęd: na wszystkie koła
Masa: 1415 kg
Nadwozie (dł./szer./wys.): 3975/1906/1423 mm
Rozmiar kół: 225/35 R18
Poj. bagażnika: 210 l
Spalanie średnie (wg producenta): 7,1 l/100 km

 

 

Dodaj komentarz